Rząd będzie wiedział, gdzie obywatele trzymają pieniądze. Centralna Baza Rachunków to groźba inwigilacji

Uzyskiwanie wrażliwych informacji o każdym obywatelu, od ręki i bez mechanizmów kontrolnych – takie możliwości, według ekspertów, będzie dawać tworzona właśnie Centralna Baza Rachunków. Autorzy projektu ustawy o CBR mówią o skutecznym narzędziu walki z przestępczością gospodarczą, ale nie wspominają, że stanowi ono ogromne zagrożenie dla praw obywatelskich.

Jeszcze przed świętami projekt ustawy o Centralnej Bazie Rachunków, opracowany przez Ministerstwo Rozwoju i Finansów, trafił do konsultacji publicznych. W jego uzasadnieniu napisano, że podstawowym celem CBR ma być „ułatwienie lokalizowania składników majątkowych pochodzących z przestępstwa”. Nowy rejestr ma ułatwić też egzekucję należności od dłużników.

– Nowe prawo znacznie ułatwi organom państwa kontrolowanie, gdzie obywatele gromadzą swoje oszczędności. Instrument ten może przyczynić się do zwiększenia bezpieczeństwa, stwarza jednak zarazem potężne ryzyko nadużyć – ocenia adwokat Adam Kempa, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. prawa gospodarczego.

O groźbie „szerokiej ingerencji”, a nawet „inwigilacji”, mówił też „Dziennikowi Gazecie Prawnej” dr Mariusz Bidziński, partner w kancelarii Chmaj i Wspólnicy. Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców stwierdziła: – Zmierzamy w kierunku państwa policyjnego. Wielki Brat czuwa, aby wszyscy chodzili jak w zegarku.

Utrudnione i czasochłonne pozyskiwanie informacji finansowych

Autorzy projektu ustawy podkreślają, że w Polsce działają 674 podmioty wykonujące czynności bankowe, prawie półtora tysiąca firm oferujących usługi płatnicze, a także dziesiątki instytucji ubezpieczeniowych, inwestycyjnych i maklerskich. Tak ogromna liczba ma poważnie utrudniać organom państwa pozyskiwanie informacji o przechowywanych środkach finansowych, gdy jest to konieczne. Stąd pomysł na scentralizowaną bazę informacji.

„W obecnym stanie prawnym nie istnieją przepisy przewidujące istnienie systemu pozyskiwania tak pełnych danych. Ta sytuacja powoduje, że organy publiczne zmuszone są do prowadzenia czasochłonnych i kosztownych działań, w tym korespondencji z licznymi instytucjami funkcjonującymi na rynku finansowym lub korzystania z płatnych rozwiązań komercyjnych” – czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy.

Autorzy przekonują też, że celem tej regulacji nie jest „istotna zmiana” dotychczasowych uprawnień organów publicznych w zakresie dostępu do wiadomości finansowych i nie ograniczają one tajemnicy bankowej. Niepokój może jednak budzić fakt, że projekt ustawy przewiduje bardzo szeroki zakres gromadzonych informacji.

Dane udostępniane „w związku z wykonywaniem zadań ustawowych”

W bazie mają się znaleźć szczegółowe informacje o rachunkach prowadzonych przez banki, SKOK-i, fundusze inwestycyjne i emerytalne oraz domy maklerskie, a także o produktach ubezpieczeniowych z elementem kapitałowym, takich jak polisolokaty. Będą w niej nawet informacje o wynajętych skrytkach sejfowych, a nawet o środkach zgromadzonych w walutach wirtualnych, takich jak Bitcoin.

Instytucje, posiadające dostęp do Centralnej Bazy Rachunków, będą mogły z łatwością sprawdzić, kiedy założyliśmy i zamknęliśmy rachunek (nawet do pięciu lat wstecz), podatne przez nas dane kontaktowe, a także namiary na pełnomocników. Choć w bazie nie będzie informacji o wysokości zgromadzonych środków czy o transakcjach, to w praktyce bez problemu będzie można je odtworzyć.

– Wątpliwości budzi fakt, że w ustawie nie określono przesłanek pozyskania informacji przez zainteresowane organy, wskazując jedynie, że informacje będą udostępniane „w związku z wykonywaniem przez te podmioty zadań ustawowych – podkreśla Adam Kempa. – W praktyce będzie to oznaczać dowolność w pozyskiwaniu informacji – wyjaśnia. Ekspert zaznacza, że środki kontrolne są bardzo słabe.

Niebezpieczna praktyka państw totalitarnych

– Chęć ułatwienia sobie przez organy państwa dostępu do informacji o obywatelach jest oczywiście zrozumiała, nie stanowi jednak wystarczającego uzasadnienia przygotowywanej regulacji – przekonuje. – W praktyce CBR umożliwi uzyskanie od ręki i bez mechanizmów kontrolnych istotnych informacji o każdym obywatelu – ostrzega prawnik.

Adam Kempa alarmuje, że „tak potężny instrument może być łatwo nadużywany i służyć szeroko zakrojonej inwigilacji, zamiast pozyskiwania danych w rzeczywiście uzasadnionych, indywidualnych przypadkach”.

– Projekt ustawy o Centralnej Bazie Rachunków należy ocenić negatywnie – konkluduje ekspert CA KJ. – Działania zmierzające do całkowitej kontroli nad oszczędnościami obywateli są niebezpieczną praktyką, która w przeszłości charakteryzowała ustroje totalitarne. Podążanie tą ścieżką przez polski rząd powinno się spotkać ze zdecydowaną krytyką – ocenia.

Źrodło: Money.pl

Komentarze

Komentarze